Znakowanie tusz zwierzyny łownej: znaki, plomby i dokumenty
Znakowanie tusz zwierzyny łownej to ostatni etap polowania, o którym myśliwi rozmawiają najmniej, a który najczęściej sprawia kłopot przy skupie. Dzik leży już na pace, emocje opadają, a tu trzeba jeszcze założyć znak, wpisać jego numer do upoważnienia i dopilnować, żeby narogi nie pomyliły się z narogami innej sztuki.
Poniżej opisuję, jak wygląda to w praktyce, czym różni się znak do tuszy od plomby weterynaryjnej i na co zwrócić uwagę przy zamawianiu znaczników dla koła łowieckiego. Przepisy przywołuję ogólnie, bo są nowelizowane, a przed sezonem zawsze warto sięgnąć do aktualnego tekstu jednolitego.
Skąd się bierze obowiązek znakowania tusz zwierzyny?
Podstawą jest rozporządzenie ministra właściwego do spraw środowiska w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz, wydane w 2005 roku i od tego czasu kilkakrotnie zmieniane (między innymi w 2022 roku, gdy wymieniono wzór upoważnienia i książki ewidencji pobytu). Akt określa, że tuszę oznacza się znakiem podlegającym ścisłemu zarachowaniu, a jego konstrukcja ma uniemożliwiać ponowne użycie.
Gdzie zakłada się znak na tuszy?
Według tego rozporządzenia jedną część znaku zakłada się na nacięcie między kością skokową a ścięgnem Achillesa, czyli na tylnej kończynie. Druga część trafia do narogów, a więc do płuc, serca, wątroby i nerek tej samej sztuki. Obie części mają ten sam numer, dzięki czemu w punkcie skupu da się połączyć tuszę z jej narządami.
Ten dwuczęściowy układ ma znaczenie przy badaniu na włośnie i przy ewentualnym wycofaniu mięsa. Jeśli wynik badania jest niekorzystny, numer prowadzi wprost do konkretnej tuszy, konkretnych narogów i konkretnego obwodu łowieckiego.
Numer znaku w upoważnieniu i w punkcie skupu
Numer znaku nie żyje w próżni. Myśliwy wpisuje go do upoważnienia do wykonywania polowania indywidualnego (albo zaznacza, że tusza idzie na użytek własny), a punkt skupu przepisuje go do dokumentu przyjęcia razem z gatunkiem, datą, miejscem pozyskania i wagą. Punkt skupu może odmówić przyjęcia tuszy, gdy nie okazano upoważnienia lub świadectwa pochodzenia zwierzyny z polowania zbiorowego.
Znak do tuszy a plomba weterynaryjna: czym się różnią?
Te dwa produkty często wrzuca się do jednego worka, bo wyglądają podobnie i pochodzą od tych samych producentów. Pełnią jednak inne funkcje i trafiają do innych rąk.
W praktyce koło łowieckie potrzebuje przede wszystkim znaków do tusz, a plomby weterynaryjne zamawiają zakłady mięsne, rzeźnie i punkty przetwórstwa. Dobrze jest wiedzieć, o który produkt chodzi, zanim zapyta się dostawcę o cenę.
Sprzedaż bezpośrednia dziczyzny i znak z numerem decyzji PLW
Coraz więcej kół łowieckich i nadleśnictw sprzedaje tusze bezpośrednio konsumentom lub lokalnym restauracjom. Ten tryb wymaga wpisu do rejestru i decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii, a znak założony na tuszy powinien wtedy nieść nazwę podmiotu oraz numer tej decyzji (lub REGON). Szczegóły regulują krajowe przepisy weterynaryjne o sprzedaży bezpośredniej oraz unijne rozporządzenia higieniczne, dlatego zakres danych na znaku najlepiej uzgodnić z lokalnym inspektoratem przed złożeniem zamówienia.
Jak zrozumieć etykiety produktów spożywczychProducenci znaczników przygotowują takie serie na zamówienie. Na przykład BOTT z Leszna, dostępny w serwisie plomby.net, ma w kategorii plomby i znaki weterynaryjne dwuczęściowy znak KYR HUNTER o długości 132 lub 209 mm. Obie części mają tę samą numerację sekwencyjną, a nadruk inkjet obejmuje nazwę, numer decyzji PLW lub REGON i kolejny numer. Minimalne zamówienie to 100 sztuk, co ma znaczenie dla mniejszych kół, które w sezonie pozyskują kilkadziesiąt dzików.
Jaki kolor i nadruk wybrać na znaki do tusz?
Kolor znaku nie jest przypadkowy. Pomarańczowy lub żółty łatwiej dostrzec na ciemnej sierści dzika w chłodni, a niektóre koła stosują osobne kolory dla zwierzyny płowej i dla dzików, żeby przy rozładunku nie zgadywać. Przy kilku tuszach wiszących obok siebie taki prosty podział oszczędza sporo nerwów.
Nadruk powinien przetrwać krew, wilgoć, mróz i mycie w chłodni. Druk inkjet na tworzywie radzi sobie z tym dobrze, pod warunkiem że numer jest odpowiednio duży i kontrastowy. Przed zamówieniem większej partii warto poprosić o próbkę i potrzymać ją dobę w zimnej wodzie, a potem przetrzeć szorstką szmatką. Jeśli numer da się nadal odczytać bez mrużenia oczu, nadruk spełni swoje zadanie.
Jak zorganizować gospodarkę znakami w kole łowieckim?
Znaki do tusz są drukami ścisłego zarachowania, więc każdy numer musi być rozliczony. Z mojego doświadczenia problemy rzadko wynikają ze złej woli, a niemal zawsze z bałaganu: znaki noszone luzem w kieszeni kurtki, wydawane bez podpisu, gubione w trakcie patroszenia.
Probiotyki — jak działają i jakie wybraćEwidencja wydań i zwrotów znaków
Dobrze działa zeszyt lub arkusz z kolumnami: zakres numerów, data wydania, myśliwy, data zwrotu, numery wykorzystane i niewykorzystane. Łowczy wydaje znaki w małych pakietach, np. po pięć sztuk, i rozlicza je przy zwrocie upoważnienia. Zniszczony znak nie znika z ewidencji, tylko dostaje adnotację, co się z nim stało.
Przed sezonem 2026/2027 warto przejrzeć zapas i sprawdzić ciągłość numeracji. Jeśli nowa partia zaczyna się od numeru, który już był w obiegu, trzeba to wyjaśnić z dostawcą, zanim pierwsza tusza trafi do skupu. Druga rzecz to dane na nadruku: zmiana nazwy koła lub nowa decyzja PLW oznacza, że stare znaki z poprzednimi danymi powinny zostać wycofane i opisane w ewidencji.
Porządek w znakach skraca rozmowę w punkcie skupu do kilku minut i chroni koło przed zarzutem, że tusza nie ma udokumentowanego pochodzenia.
Redakcja serwisu Żywienie Człowieka zajmuje się zdrowiem w szerokim ujęciu: codziennymi nawykami, profilaktyką, chorobami i badaniami diagnostycznymi oraz psychologią, w tym wypaleniem zawodowym i zmianą przyzwyczajeń. Artykuły powstają na podstawie zaleceń towarzystw naukowych i recenzowanych publikacji, a przed publikacją konfrontuje je ze źródłami kolejna osoba z zespołu. Treści mają charakter edukacyjny i nie zastępują porady specjalisty.

